Trzeci szereg

31 sierpnia 2009
Azrael

Stany Zjednoczone na obchodach 70. rocznicy wybuchu II Wojny Światowej będzie reprezentował były minister obrony, William J. Perry, z czasów prezydentury Billa Clintona. Emerytowany polityk. Nie mający realnego wpływu na żaden proces decyzyjny administracji amerykańskiej, jak się wydaje, nie jest nawet konsultowany w ważnych sprawach. Kto jest temu winien, że przyjeżdża do nas zasłużony, lecz były polityk? My, i tylko my jesteśmy temu winni

Polska naiwność w polityce zagranicznej i w relacjach z Amerykanami jest wprost przysłowiowa. Można śmiało stwierdzić, że jej korzenie tkwią jeszcze w latach ‘80, gdzie wydawało nam się, że Amerykanie robią wszystko, aby pomóc “Solidarności” w walce z komuną, zapominając, że rząd Ronalda Reagana nie poinformował polskiej opozycji o planach wprowadzenie stanu wyjątkowego, choć taką wiedzę miał…

Potem, po odzyskaniu pełnej suwerenności, przez pewien okres czasu, zajmując się antyszambrowaniem do NATO i Unii Europejskiej, trochę naszym przyjaciołom odpuściliśmy, na rzecz Europejczyków, ale miłość tliła się podskórnie. Potem, po 9/11, wybuchła ona pełną siłą, i rzuciliśmy się w ramiona naszego Wielkiego Brata, a naszych żołnierzy, w rozpadających się butach i z zacinającą się bronią, na wojnę do Iraku, w “obronie demokracji”. Choć dla każdego rozsądnie myślącego było jasne, że nie o obronę źródeł demokracji chodziło, a o obronę źródeł ropy naftowej… Wynieśliśmy z Iraku wiele… doświadczeń, bo kontrakty na ropę i na odbudowę Iraku wynieśli inni, nawet tacy Włosi, co wystawiali kompanie wartownicze, a nie żołnierzy liniowych.

Mieliśmy podpisać umowę o partnerstwie strategicznym, otrzymać pomoc rzeczową i finansową, wskoczyć na pozycję choćby taką, jak Turcja. W zamian za to kupiliśmy samoloty F-16 (”Jaszczębie”, jak je pieszczotliwie nazwała aktualna prezydentowa), konstrukcję z przed lat 30.wraz z offsetem, który jest realizowany… jak Amerykanie sobie chcą. Choć są i chlubne wyjątki, jak choćby warszawski IBL…

Korzyści ze współpracy z Amerykanami, za ostatnie kilka lat, jak widać mamy potężne, szczególnie podbudowani jesteśmy prestiżowo. Uważamy się, obok Wielkiej Brytanii, za najpoważniejszego partnera Ameryki w Europie. To u nas miała stanąć wyrzutnia rakiet obronnych, przeciwko “krajom bandyckim”, a miało ją obsługiwać nawet 1.000 żołnierzy amerykańskich! Nic to, że baza miała być eksterytorialna, przecież jakie to wspaniałe perspektywy! W niemieckim Rammstein były okresy, że stacjonowało tam 40.000 żołnierzy… W zamian za instalację tarczy antyrakietowej, na którą mogliśmy się nawet patrzeć, Amerykanie pozwolili nam popatrzeć się na jedną baterię rakiet Patriot – na początek bez głowic, aby polskim żołnierzom nie skoczyła adrenalina za bardzo…

Biorąc pod uwagę to, jak ważnym partnerem amerykańskim jesteśmy, osiągnęliśmy również znaczące sukcesy dyplomatyczne. Wprawdzie polski generał, Franciszek Gągor, nie została szefem Komitetu Wojskowego NATO, a Radosław Sikorski nie został sekretarzem generalnym tej organizacji, ale za to jaki szacunek mamy u innych krajów europejskich! Wszak jesteśmy prawie partnerem strategicznym, prawie amerykańskim lotniskowcem, prawie mamy tarczę, no i mamy stojące samoloty F-16… I mamy oczywiści wojska w Afganistanie. Przypomnijmy może, że kontyngent w Afganistanie został zwiększony w 2006 roku, indywidualną decyzją ówczesnego ministra obrony narodowej, Radosława Sikorskiego, bez uzgodnień z polskim Sejmem, na osobistą prośbę George’a W. Busha. Pewnie znów obiecał i partnerstwo strategiczne, i zniesienie wiz…

Jest takie stare powiedzenie – “Wielka Brytania nie ma przyjaciół. Wielka Brytania ma interesy”. To imperialne stanowisko jak ulał pasuje również do Stanów Zjednoczonych i naszych

Podziel się tym artykułem: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • email
  • Wykop
  • Gwar
  • Bloglines
  • del.icio.us
  • Digg
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • LinkedIn
  • NewsVine
  • Technorati
  • TwitThis
  • MySpace
Print

zobacz również:

Tags: , ,

Comments are closed.