To już 8 lat
Minęło osiem lat od chwili, kiedy trzy budynki w Nowym Jorku rozpadły się w proch i w pył, a ponad 3000 osób straciło życie
Coraz więcej faktów wychodzi na jaw. Może zacznijmy od tego:
Charlie Sheen nie jest jedyną znaną osobistością, która w tym roku wystąpiła publicznie ze swoimi przekonaniami dotyczącymi wydarzeń z 11 września 2001. Bardzo aktywnie w tym temacie udzielał się również były gubernator stanu Minnesota, członek Navy Seals, Jesse Ventura:
Podobnie postąpiły również znane gwiazdy Heidi Montag i Spencer Pratt, Cindy Sheehan (ikona ruchu antywojennego w USA), francuski komik Jean-Marie Bigard oraz jeden z japońskich parlamentarzystów Yukihisa Fujita. Za nowym dochodzeniem w sprawie wydarzeń wypowiedział się brytyjski parlamentarzysta George Galloway, były prezydent USA Jimmy Carter. Pełną listę osób można znaleźć między innymi tutaj.
Wypowiedzi gwiazd nic jednak nie znaczą, jeśli są pozbawione treści. Dodajmy więc może do tego fakt, że niedawno Sibel Edmonds – tłumaczka FBI – oznajmiła, że Osama bin Laden pracował dla CIA do dnia “zamachu”. Że dowódca jednego z oddziałów delta force oznajmił, iż nie dano mu zielonego światła na misję mającą na celu usunięcie Osamy. Że CIA nie przekazała FBI informacji na temat “porywaczy” (PBS “Spy Factory” na podstawie książki Jamesa Banforda), nie wspominając już o tym, że nakazała dać im wizy.
David Ray Griffin w najnowszej książce twierdzi, że Osama bin Laden od dawna nie żyje. Podobnie uważa prezydent Pakistanu Asif Al Zadari. Khalid Sheikh Mohammed na torturach przyznał się do zbrodni, których nie mógł popełnić, a potem oznajmił, że zmyślał, a jeden z kuzynów “porywaczy” został aresztowany pod zarzutem szpiegostwa na rzecz… Izraela.
Fotograf FEMA, Kurt Sonnenfeld, wypuścił na światło dzienne zdjęcia z Ground Zero i stwierdził, że do zamachu co najmniej dopuszczono (czytaj tu oraz tu).
Kontrolowane wyburzenia w Chinach odebrały zwolennikom wersji oficjalnej stwierdzenie, że zniszczenie WTC 1 i 2 było jedyne w swoim rodzaju i w niczym nie przypominało innych:
Hotel w Pekinie, który stanął w płomieniach, ale jednak się nie zawalił, odebrał kolejny argument dotyczący tego, że WTC 7 zawalił się od ognia:
NIST przyznało zresztą (całkiem niechętnie), że przez kilka sekund WTC 7 zawalał się z prędkością spadku swobodnego:
Najwyraźniej “naukowcom” cały czas sprawia problem dodanie 2 do 2.
Bardzo ciekawą serię artykułów dotyczących tego kto i jak mógł umieścić ładunki wybuchowe w WTC 1 i 2 zaczął Kevin Ryan (tu i tu). O tym, jak wygląda świat osób zajmujących się kontrolowanymi wyburzeniami w Nowym Jorku opowiedział człowiek z wewnątrz – Philip B. Schwab.
Wayne Madsen, znany dziennikarz, który ostatnio podrzuca różnego rodzaju ciekawe informacje, poinformował nas o istnieniu w szeregach NSA tzw. Grupy “Q”, której zadaniem było upewnić się, że w agencji nie będzie żadnych przecieków dotyczących wydarzeń z 11 września, a francuski broker z Societe Generale, Jérôme Kerviel, rzucił nieco światła na transakcje finansowe wskazujące na to, że ktoś wiedział o atakach wcześniej.
Przełomowym momentem było opublikowanie przez The Open Chemical Physics Journal artykułu Stevena Jonesa, Kevina Ryana i innych dotyczącego odnalezienia fragmentów nano-termitu w zachowanych resztkach pyłu z WTC. Publikacja ta spowodowała, że redaktor naczelna tegoż pisma zrezygnowała ze swojej funkcji. Tym niemniej, wywołało to ponowny wzrost zainteresowania tematem.
Steven Jones stworzył prezentację pt. “Nanothermite: What in the World is High-tech Explosive material Doing in the Dust Clouds Generated on 9/11/2001?”, a Richard Gage i jego architekci oraz inżynierowie dorobili się profesjonalnej prezentacji “9/11: Blueprint for Truth”. Dylan Avery przygotowuje za moment wypuszczenie czwartej edycji “Loose Change” pod tytułem “An American Coup“. Tym razem już bez Jonesa i Bermasa – najwyraźniej ich drogi rozeszły się na dobre. Dla prawdy nie ma to jednak aż takiego znaczenia.
W tym roku powstały aż dwa “oficjalne dokumenty” dotyczące 9/11. Paradoksalnie, pomimo wielu prób utrzymania status quo, ich efekt był wręcz odwrotny. National Geographic był zmuszony do przyznania się, że promowana przez nich wersja wydarzeń była nieprawdziwa. Ich najnowsze “dzieło” jest tak stronnicze, że aż można pomyśleć, że zrobili to specjalnie. Jason Bermas rozprawia się z nim bardzo skutecznie:
A wcześniejszy, wypuszczony przez BBC “Conspiracy Files”, na samym końcu sam przyznaje, że prawda wcale nie musi leżeć po ich stronie:
Przykre jest to, że tuż przed wypuszczeniem filmu z BBC, umarł Barry Jennings, jeden z kluczowych świadków tego, co się wydarzyło w WTC 7. Inną ofiarą (nie wiadomo, czy zamierzoną) jest generał David F. Wherley Jr, który był odpowiedzialny za start samolotów z bazy Maryland. Podobny los spotkał jednego z Talibów, który uciekł z grupy Baitullaha Mehsuda i oskarżył swojego wodza o działanie na rzecz USA i Izralea.
Wszyscy ci, którzy liczyli na to, że Obama coś zmieni, musieli się srodze zawieść po jego przemówieniu w Kairze, w którym wyraźnie powiedział, że podtrzymuje oficjalną wersję historii i nie zamierza z nią dyskutować.
Chciałbym jednak zakończyć optymistycznie. Niezależnie od wszystkiego, wiemy coraz więcej i coraz więcej osób świadoma jest tego, do czego gotowe są posunąć się rządy państw, aby uzyskać swoje cele. Dlatego nie traćmy nadziei. Podobnie jak prawda dotycząca Lusitanii, sfingowanej prowokacji w Zatoce Tonkińskiej, czy też ostatnich prób wywołania konfliktu z Iranem przez Dicka Chenneya (pisał o tym Seymour Hersh), tak samo i 11 września wyjdzie na światło dzienne:
Niezależnie od tego, czy sprawcy staną przed sądem, czy nie, społeczna świadomość tego rodzaju działań odbierze złoczyńcom podstawowe narzędzie do manipulacji tłumem.















