Atak skanerów-rozbieraczy

6 lutego 2010
Red Pill

Temat skanerów-rozbieraczy nabiera coraz większych rumieńców

TSA Demonstrates New Imaging Technology At Reagan National Airport

Ostatnio pisałem, że w USA są one na razie nieobowiązkowe. W międzyczasie brytyjski sekretarz transportu Lord Adonis (swoją drogą niefortunne nazwisko w tym kontekście) spłatał wszystkim figla i oznajmił, że w Wielkiej Brytanii tak nie będzie – jeśli zostaniesz wybrany przez służby celne, musisz się poddać wirtualnej rewizji osobistej. Na razie co prawda przepis ten obowiązuje jedynie na lotnisku Heathrow w Londynie oraz w Manchesterze, a niedługo w Birmingham, jednakże nie wiadomo, jak sprawa potoczy się dalej. Warto zaznaczyć też, że rząd uchylił też przepis zakazujący skanowania osób poniżej 18 lat.

Dodajmy, że na szczęście nie wszystkim podoba się pomysł obowiązkowego skanowania - port lotniczy Tees Valley w Durham odmawia zainstalowania u siebie rzeczonych urządzeń. Warto też zaznaczyć, że Bruce Schneyer, jeden z poważniejszych (choć kontrowersyjnych) ekspertów w kwestiach szeroko pojętego bezpieczeństwa, uważa, że większość obecnie stosowanych na lotniskach procedur jest jedynie wielkim przedstawieniem, mającym stworzyć złudzenie szczelnej ochrony i że ze wszystkich zmian poczynionych po 11 września jedynie dwie mają jakiekolwiek znamiona sukcesu – wzmocnione drzwi w kokpicie oraz zwiększona czujność pasażerów. Wszystko inne to jedynie rozpaczliwe próby reakcji polityków na kolejne wydarzenia, na których korzystają sprytni lobbyści (wywiad). Skanery-rozbieracze to kolejna z tych prób, która wcale nie przyczyni się do podniesienia “bezpieczeństwa lotów”.

Podobnego zdania są eksperci niemieccy. Polecam zerknąć na to, co jest, a czego nie jest w stanie wykryć skaner-rozbieracz:

Amerykanie jednak niespecjalnie się tym faktem przejmują, ponieważ plany administracyjne przewidują wprowadzenie do końca 2011 roku skanerów na połowie lotnisk w tym kraju. Konsultant d/s bezpieczeństwa lotnictwa Douglas Laird stwierdził, że jest to ruch w dobrym kierunku i że powinniśmy skanować wszystkich pasażerów. Nie mówią tego jeszcze szefowie TSA, ale wszystko wsakzuje na to, że jest to raczej kwestia tego kiedy, niż czy.

Ofensywę skanerów-rozbieraczy można próbować powstrzymać na kilku frontach i jednym z nich jest kwestia zdrowotna. Międzyagencyjna Komisja ds Bezpieczeństwa Promieniowania, złożona m.in. z takich ciał jak Międzynarodowa Komisja Energii Atomowej oraz Światowa Organizacja Zdrowia, wydała oświadczenie, że dzieci i kobiety w ciąży nie powinny być poddawane tego rodzaju badaniu, nawet pomimo tego, że otrzymana dawka promieniowania jest “niezwykle mała”. Jest to niewątpliwie duży krok do przodu, chociaż z niejakim zdziwieniem dowiedziałem się, że zaabsorbowana dawka może dochodzić nawet do 5 mSv – czyli tyle samo co w trakcie przelotu z Warszawy do Berlina. Czytelnicy pamiętają zapewne moje poprzednie komentarze, w których mowa była o znacznie niższych dawkach, rzędu 0,01-0,1 mSv.

Absurd goni absurd. Pozostaje nam szykować koszulki przeplatane ołowianą nicią i spodnie z wyszytym w ten sposób od wewnętrz napisem “fuck you”.

Podziel się tym artykułem: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • email
  • Wykop
  • Gwar
  • Bloglines
  • del.icio.us
  • Digg
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • LinkedIn
  • NewsVine
  • Technorati
  • TwitThis
  • MySpace
Print

zobacz również:

Tags: , ,

Co o tym sądzisz? Skomentuj